Dywany w sypialni a kurz

Opublikowano: czwartek, 13, kwiecień 2017 13:52
Kuba Srebrzyński
Odsłony: 1919

 Dywan, kurz i roztocza

Codziennie wstajemy do szkoły, do pracy czy na uczelnię, nie mija nas to nawet wtedy, gdy mamy dzień wolny i możemy poświęcić go na leniuchowanie. Powszechnie znana jest związek frazeologiczny „wstać lewą nogą” – oznacza osobę, która jest w kiepskim nastroju bez widocznego powodu. Czy lepszy humor miałaby, gdyby wstała prawą nogą? Tego nie wiem… Wiem natomiast, że ważne jest pozytywne nastawienie – już od samego ranka. Wyobraźmy sobie dwie sytuacje. Pierwsza: osoba budzi się i stawia stopy na zimnej podłodze. Druga: ten sam człowiek budzi się i kładzie stopy na miękkim dywanie. Która wersja poranku będzie bardziej przyjemna? Dla zdecydowanej większości ta druga. Dywan jest wciąż popularnym dodatkiem do wnętrz, zwłaszcza do sypialni czy salonu. Jedną z największych zalet dywanów jest ich szeroki wybór – odpowiedni dywan da się dobrać do każdego stylu czy pomysłu na wnętrze. Dywan pełni też funkcję „ocieplacza” – dla stóp chociażby podczas wspomnianego już wstawania, a dla całej aranżacji – przez cały czas, gdy znajduje się w sypialni. Ponadto dodaje jej przytulności i jest świetnym pomysłem na uzupełnienie tego wyjątkowego pomieszczenia.

Wiele osób martwi się kurzem. I – poniekąd – słusznie. Kurz jest obecny wszędzie i nie da się uniknąć choćby minimalnej z nim styczności. Niektórzy myślą, że kurz najbardziej zbiera się w dywanach i przez to rezygnują z jego zakupu. Prawdą jest, że dywany „zbierają” kurz. Błędem jest natomiast odpuszczenie wyposażenia sypialni w ten element praktyczno-ozdobny z tego powodu. Badania nad kurzem potwierdzają, że w mieszkaniach, w których zastosowano podłogi bez dywanów (np. wykończone panelami, posadzką) koncentracja pyłu wynosi około 0,000063 g/m3, podczas gdy norma to 0,00005 g/m3. Ta norma jest europejską wartością maksymalnego stężenie pyłu w powietrzu (zwłaszcza w miastach), która może występować maksymalnie 35 razy w roku. Wniosek jest prosty – czasami powietrze w naszych domach jest bardziej zanieczyszczone niż to w miastach. Wartość koncentracji kurzu prezentuje się zupełnie inaczej, gdy na podłodze leży dywan: jego stężenie jest ponad dwukrotnie niższe (około 0,00003 g/m3) – różnica jest zatem ogromna. Dzieje się tak właśnie dzięki „zbieraniu” kurzu przez dywany. Absorbcja jest w tym przypadku jego plusem, a nie minusem, jak się powszechnie sądzi. Warto o tym pamiętać, bo może to być decydujący argument, który przechyli szalę na korzyść obecności dywanu w sypialni.

Największy problem z kurzem mają osoby, które są nań uczulone. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że wszędzie gdzie kurz znajdują się także roztocze, to ukazana wizja wcale nie nastroi nas optymizmem. Alergicy zwykle starają się one omijać szerokim łukiem dywany, by uniknąć styczności ze „zbiorowiskiem” kurzu, bakterii oraz roztoczy. Czy jednak osoba uczulona może posiadać dywan, nie narażając się tym samym na ataki alergii? Oczywiście, że tak! Jak wspomniano wcześniej, dywan zbiera kurz – dzięki temu, znaczna jego część, która w „normalnych” warunkach unosiłaby się w sypialni, skupia się w jednym miejscu. Wystarczy raz dziennie porządnie odkurzyć dywan, a do tego raz na jakiś czas go wyprać – w tak prosty sposób sprawimy, że będzie jak nowy, pozbędziemy się kurzu, a tym samym ograniczymy styczność alergenu z uczulonym. Dywan może spokojnie leżeć na podłodze, cieszyć swoim wyglądem, a miękkim włosiem łaskotać i ogrzewać stopy. Dla szczególnie wrażliwych osób polecane są odkurzacze wyposażone w specjalne filtry antybakteryjne, elektrostatyczne. Całkowite wytępienie roztoczy jest praktycznie nierealne, ale można się ich w dużej mierze pozbyć dzięki praniu dywanu. W zimie warto wystawiać go na zewnątrz, by został porządnie przemrożony – to również skuteczny sposób na walkę z roztoczami.

 

Kuba Srebrzyński

Autor: Kuba Srebrzyński

Dołącz do Kuby Srebrzyńskiego na Google+

Strona: www.zrobionezdrewna.pl